|
Ślub |
Futra |
Skóry |
Buty |
Uroda |
WEDDING | FURS | LEATHER | SHOES | BEAUTY | |
| Bielizna |
Dżins |
Textil |
Sklep |
Akademia
| UNDERWEAR | JEANS | MEMBERS | KSIĄŻKI | KURSY |
| uroda.moda.com.pl | Wiadomości | Zdrowie | Face | Skin line | Hair | Parfumes | Ludzie branży |
Serge Lutens
Kontury perfum

Jest to pewna tradycja, żeby wyrażenie przeczyło definicji. Istnieje pięć zapachów, które sprawiają,
że pamięć i wyobraźnia mieszają się ze sobą. Są to Arabie, Sa majeste, La Rose, A la Nuit, Douce Amere, Ambre Sultan. Te kompozycje, tak jak i inne moje zapachy mają wspólną niezmienną cechę. To zapach utracony i odnaleziony, wyobrażony, wyidealizowany poprzez kulturę, własną historię, legendę. Te elementy są potrzebne do jego wykreowania. Piękno, bogactwo, czystość zapachu, elegancja, błyskotliwość. Perfumy
to wybór zmysłów, odzwierciedlenie wizji ich autora. Ten klejnot powietrza, jakim są perfumy, pojawia się nie ostentacyjnie, ale okazale, odmawiając ujawniania wszystkiego. Ekspresja, ale też wrażenie nadają perfumom kontur, kształt, formę zapachu. Perfumy to luksus, który stał się częścią kultury. Koneserzy definiują je takimi jakie są, odrzucając jakiekolwiek marki, zapamiętując jedynie ich aromat. Piękno ma bowiem potrzebę rzadkości.





Żadną miarą nie można powiedzieć, że świat perfum był moim przeznaczeniem. Urodziłem się w Lille, gdzie panują mgła, ciche kanały
i blade kobiety. W kwietniu 1968 statek płynący do Maroka zabrał mnie
do Casablanki, którą odkryłem w zimny, deszczowy dzień. Drogą prowadzącą na południe, bez wyznaczonego planu trafiłem pod rozrzedzone chmury, gdzie znajdowało się wyrzeźbione czystym, dźwięcznym światłem miasto. Kobiety rozkładały pod pomarańczowymi drzewami białe płachty i używając drągów zrywały białe kwiaty, świeże i grube. Ich zapach mieszał się z atmosferą Marrakeszu. Intuicja wyznaczała moją drogę przez ten labirynt. Uwielbiałem się gubić w tym średniowiecznym miasteczku, gdzie pozwalałem sobie tonąć w tłumie, który roznosił ciepłe fale zapachów przypraw, w którym aromat goździków, kminku, szafranu, gałki muszkatołowej, mięty, skóry, drzewa sandałowego, aloesu, cedru i tuji mieszały się w niezwykłą dla powonienia mieszankę. W Marrakeszu odnalazłem cały wachlarz wrażeń zmysłowych pośród straganów oferujących nieznane zapachy, które odstraszą demony, sprawią, że się zakochasz lub sam uczynisz kogoś od siebie zależnym.
W 1980 pojawiła się pierwsza oznaka tego, co nazywamy profesją. Ten świat marketingu nie stanowi dla mnie żadnej atrakcji. To banki perfum, które moja pamięć utożsamia z zimnym marmurem i klimatyzacją. Znalazłem się daleko od Marrakeszu, jego plotek, śmiechu, zachmurzenia, brudnych i obraźliwych zapachów w świecie, który nie miał połączenia z moją wyobraźnią, w świecie kategorii perfum powstałych na podstawie badań rynku, gdzie pomysły są formułowane jako dyrektywy i nie mają żadnego odniesienia do zawiłości ludzkiego charakteru. Tutaj produkty powodują zanik piątego zmysłu, coś,
co jest znane równa się know-how, wszystko jest dostrzeżone, choć na nic się nie patrzy. Perfumerie są tu ogrodzone ryzykowną grą wyborczą, a granice między perfumami, kategoriami, podziałami, udziałami są wyobrażone. Zapachy produkuje się w jakiś kazirodczy sposób od jednego sukcesu
do drugiego. Oryginalne pomysły są kopiowane, przetwarzane i stają się banałem. Intuicja, która mnie prowadziła, Bergson nazywał ją sympatią, dzięki której jednostka przemieszcza się do wewnątrz obiektu, aby spotkać się tam
z tym, co powoduje, że jest on unikatowy i w ten sposób niewytłumaczalny, kazała mi stworzyć perfumy. Na przekór powszechnej fali blasku podrobionego złota, sztuczności chciałem się pozbyć tej "śmieciowej" perfumerii i stworzyć surową kolbę, płaską butelkę, czarne na czarnym,
ale z wyszczególnionym detalem. Zapach musi mieć oczywistą nazwę,
która niesie ze sobą treść, określa jego podstawę, kształt i kolor. W ten sposób powstał Nombre Noir.
1990: wolność nie została dana, tylko zabrana. Jeśli jest oferowana nie jest wolnością. Trzeba o wszystkim zapomnieć, żeby móc lepiej zapamiętywać. Prawdziwe perfumy oddziałują w takim samym stopniu na wyobraźnię,
co na zmysł, który jest niczym innym jak jej przedłużeniem. Szelest materiału, cichy oddech umierającego kwiata, połysk cennego kamienia w czyichś włosach, kurz Kairu przemieszany ze złotem...
Kiedy włóczyłem się po zacienionych alejach Marrakeszu zauroczył mnie zapach drzewa cedrowego, gorącego, jeszcze świeżego. Ma on aromat,
który uważam za zwierzęcy, zawiera nuty miodowe i kremowe, a jednocześnie ostre i mocne, które bardzo oddziałują na zmysły. Pokusa nie stanowi
dla perfum trudności. Mają w sobie coś z kobiety. W 1991 postanowiłem znaleźć miejsce dla moich perfum w sercu Paryża w Galerie de Valois. Jean Cocteau raz nazwał Palais Royal sercem Paryża chronionym murem chińskim. Chciałem stworzyć świat wyobraźni pełen fantastycznych bestii, warzyw, księżyców, postaci mitycznych, gwiazd czy znaków astrologicznych. Wszystko zwielokrotnić, zamieścić tam Alhambra de Grenada, sułtanów, Szeherezadę, Florentine Simonettę Vespucci, modelki Boticcellego. Pośród szaleństwa kultur, tradycji, snów moja perfumeria nabierała kształtów. Wyobraziłem sobie, że dwie abstrakcyjne pojęcia przeszłość i przyszłość stapiają się w idealną całość - teraźniejszość.
Serge Lutens
1942 urodzony w Lille,
1962 przyjazd do Paryża
1963 Pierwsza współpraca z francuskim Vogue
1968 nadzór nad imagem i kreowaniem produktów Diora
1980 opieka nad Shiseido Beauty i ogólnym wizerunkiem jego produktów
1989 wykreowanie nowej rangi Shiseido
1990 perfumy Feminite du Bois
1991 projekt Salonu w Palais Royal, jedyny pokaz jego perfum
2000 marka Serge Lutens Beaute
Foto: Ling Fei, Shiseido Press
26 maja 2003, godz. 00:00
Wypowiedzi są prywatnymi opiniami użytkowników. |